Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 10. Nasza mała stabilizacja…

Stabilizacja. Ja śpię Lili po mnie biega i oboje jesteśmy szczęśliwi. Reaguje na budzik – stwierdziła, że wcześniej i tak jeść nie dostanie od tego dużego i chrapiącego więc wyluzowała. Ja też się dużo uczę. Wciąż zaskakują mnie na przykład kocie wybory. Przygotowując się do adopcji zakupiłem tonę legowisk, drapak, poduchy, kocyki porozkładałem po całym domu, a i tak ulubionym miejscem Lilki jest twardy blat stołu. O pardąsik – idealnie jejzdaniem jest tam wtedy kiedy położę jakieś służbowe dokumenty. I spróbuj tu popracować w domu kiedy kot śpi od paru godzin.

 

Inna sprawa: mamy kilka wędek, całe stado zabawek, piszczących i cichych, turlających się i bujających, ale wszystkie poszły natychmiast w kąt kiedy w domu pojawiła się paczka z żarciem z zooplusa i zdjąłem z niej dwie plastikowe zielone taśmy zabezpieczające. Poznałem wtedy koci szał ciała, nie sądziłem nawet że zwierzę może wyginać się w tylu kierunkach. Niezbadane są jednak kocie wybory – można im tylko składać uprzejme propozycje, które i tak najczęściej pójdą w kąt .

Lili okazała się być również nałogową wąchaczką waleriany. Kiedy dorwała poduszeczkę wypełnioną kozłkiem lekarskim, przez dwie godziny kurczowo trzymała ją w łapkach przy pyszczku oddychając przez nią i mrucząc z zadowoleniem. Ja wiedziałem, że koty to lubią, ale… Zacząłem szukać po sieci czy przedawkowana waleriana może zaszkodzić. Nie może. Ufffff.

Podziel się!
Opublikowano w Kot, Lili, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 9. Świat straszy.

No i wróciliśmy po wizycie u weterynarza. Lili okazała się być wzorową pacjentką, nie drapała pani doktor, która ujęła mnie siłą spokoju, nawet nie miauknęła podczas badania temperatury i szczepienia. Jedyne co ją interesowało to lekko uchylone okno w gabinecie – na szczęście ubrana w szelki i wyposażona w smycz miała marne szanse na udaną eskapadę.

Co mnie cieszy Lilka nie protestowała ani przeciwko ubraniu w szelki ani przeciwko transporterowi (choć jej wzrok nie wyrażał stuprocentowej akceptacji nowego stanu rzeczy – mówiąc eufemistycznie). Na zewnątrz bała się tylko dużych i głośnych samochodów i zdarzało się, że torba w której ją niosłem miauczała głośno wzbudzając lokalną sensację. Negatywnych objawów poszczepiennych brak – Lil nie ma temperatury, skóra nie jest obrzmiała ani bolesna, wstrząsu anafilaktycznego nie odnotowano. Był może jeden negatywny objaw – koci foch, ale trwał tylko do momentu napełnienia miski i wyjęcia z kieszeni przysmaczku z Animondy, za którymi przepada. Teraz już zaczyna wieczorne harce więc noc przed nami jawi się jako kolejna ciekawa przygoda.

Szkoda tylko, że grzeczne koty nie dostają nagród kiedy są wzorowymi pacjentami. Lila zasłużyła dziś co najmniej na puchar. A co mi tam. Sam jej ufunduję. Najlepiej taki wypełniony dobrą wołowinką. Już jutro.

Podziel się!
Opublikowano w Kot, Lili, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 8. Sielanka

W końcu sielanka. Sypiamy prawie doskonale, czasem tylko czuję jak coś przebiega po mnie w nocy polując na pluszową myszkę, lub dostanę piłeczką w ucho, a kiedy otwieram oczy to widzę zdziwione ślepia patrzące na mnie z podłogi pod stołem. „No co stary? Przecież się bawię!” Czas największej aktywności Lili przypada na godzinę pierwszą i drugą w nocy – parę nocy temu udało jej się wejść na uchylone drzwi od łazienki, a potem nie bardzo wiedziała co począć z tym stanem kociogórnej szczęśliwości, więc musiała mnie obudzić krzykiem – „Staryyyyyyy pomocyyyyyyyyyyyyyyy!!!”. Na szczęście jestem człowiekiem z natury dość łagodnym, więc wizja wyprawionego kociego futerka pod łóżkiem pojawiła się w mojej głowie tylko na sekundę.

Podziel się!
Opublikowano w Kot, Lili, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota -dzień 6. Mięsne zaciumkanie

Koty mają dziwne właściwości nasenne. Co jakiś czas miewam kłopoty ze snem – ale od kiedy pojawiła się w domu Lili zasypiam, jak tylko położy się obok i zacznie mruczeć. Problem polega na tym, że potem wstajemy oboje wymiętoleni i nieumyci spod koca o 2 w nocy – Lili ma frajdę i urządza kocie harce po całym domu, wskakując na półki i drzwi i polując na wszystko co wystaje gdziekolwiek (nauczyłem się układać przedmioty na stołach i szafkach tak aby nie były widoczne z kociej pozycji ani na milimetr). Plus jest taki, że po 15 minutach takiej zabawy kładziemy się zgodnie do pościelonego już łóżka i śpimy tam do samego rana. Dziś udało mi się pospać do 7:43. Wow!


Najnowsza rozrywka Lili to szukanie kryjówek – okazało się, że materiał zamocowany na tyle kanapy, nie przewidział kota i ma szparkę w którą może wcisnąć się kot i tak dostać do skrzyni z pościelą kiedy kanapa jest złożona. Kota znalazłem po 2 godzinach poszukiwania. Złośliwiec kosmaty, nawet nie miauknęła. Strach teraz składać i rozkładać kanapę. Coś wymyślę. Jest u mnie igła i nici i troszkę sznurka od sznurowania okna.

Wczoraj mieliśmy też pierwszy raz mięsko na kolację. Zakupiłem kawałek wołowinki i troszkę serc drobiowych i postanowiłem urozmaicić kotu dietę. Przez pierwsze 3 minuty siedziała przy misce z wyrazem pyszczka mówiącym – „Ale stary pewny jesteś, że to TEN obiad?!?”. Potem poszła sobie nie spróbowawszy mięsa. Kiedy usiadłem do swoich zajęć pojęła, że nie mam zamiaru wymieniać zawartości miski na jej ukochanego Mac’sa. Nieśmiało skradała się do miski, tak żebym nie zauważył, co oczywiście z satysfakcją odnotowałem kątem oka (wiem, wiem oko nie ma kąta ). Niestety Lili nie przewidziała, że o tym, że mięsko jej smakuje poinformuje mnie wkrótce kocie mlaskanie i ćwierkanie. Pierwszy raz słyszałem żeby kot ćwierkał i ciumkał z zadowolenia . Miska została wylizana do czysta, a kot przeszczęśliwy. Chyba sam dziś spróbuję tej wołowinki…
Lili pokazuje też troszkę pazurki – muszę uważać bo jej polowania na rękę stają się coraz śmielsze. Staram się używać zabawek, ale nie zawsze ma na nie ochotę. Czasem po prostu chce się pobawić mną. W każdym razie mrozu na dworze nie odczuliśmy. Nadal w domu jest ciepło i mrucząco.

Podziel się!
Opublikowano w Kot, Lili, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 3. Nocne manewry

Nadal zipiemy. Lili wciąż nie ustabilizowała naszego trybu życia i dziś zarządziła pobudkę o…3:32. Żeby było śmieszniej byłem tak zaskoczony, że wstałem i chciałem jechać na szkolenie. Dopiero po chwili wróciłem do łóżka klnąc i pukając się wymownie w czoło. Nie do kota. Do siebie samego. Lili niewzruszona bawiła się już do rana. Ja spałem – niech żyje mocny męski sen! Śniadanie zjedliśmy razem o 6.00 ot taki nasz kompromis. Kontynuuj czytanie

Podziel się!
Opublikowano w Osobiste, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 2. Telepatia

Nie zastanawiacie się czasem czy wasze zwierzaki nie czytają przypadkiem w myślach? Jak każdy nowo nawrócony mam sporo pytań. Myślałem o tym dlaczego Lilka nie wykazuje żadnego zainteresowania zabawkami, których przygotowałem na jej przyjęcie całe stada. A tu nic – nawet myszka z kocimiętką leżała zakurzona na parapecie… Pomyślałem, że napiszę o tym do domu tymczasowego i dowiem się, czy Lili po prostu jest tak śmiertelnie poważna czy jeszcze się nie wyluzowała u mnie. Kontynuuj czytanie

Podziel się!
Opublikowano w Opowiadanie, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień 1. Terrorystka

Mam dziwne i zupełnie nieodparte wrażenie, że tej nocy Lilka była wszędzie… Audycję kończyłem około północy z kotem siedzącym mi na prawym ramieniu, tyłem do słuchaczy (bo czemu by nie). Oplułem mikrofon ze śmiechu. Poza tym okazało, się, że Lilka to idealny kot dla radiowca! Kiedy zaczynałem mówić znudzona szła na kocyk metr ode mnie. Kontynuuj czytanie

Podziel się!
Opublikowano w Osobiste, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień ZERO – lądowanie

 

No i jest ONA. Ślicznotka Lilka w nowym domu. Choć na razie nie wie chyba, że to dom i robi wszystko aby stąd zwiać…

Pierwsza noc minęła spokojnie. Zbyt spokojnie nawet. Lilka po wyjeździe dziewcząt z Kociego Gniezna zaszyła się w łazience i nie dawała oznak życia. Nie zwabiła jej miska z jedzeniem, przysmak ani głos. Dałem jej spokój.

Kontynuuj czytanie

Podziel się!
Opublikowano w Osobiste, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień minus 19. Kocia wyprawka :)

Kota jeszcze nie ma, ale wyprawka dla Lilki bez ogonka dotarła właśnie. Teraz czekam tylko na nią 

 

Podziel się!
Opublikowano w Osobiste, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , , | Zostaw komentarz

Z pamiętnika hodowcy Kota – dzień minus 24 – obawy i troski

Poniższy wpis na FB zainaugurował moją kocią przygodę. Ponad 3 tygodnie przed poznaniem Lilki wypatrzyłem ją na OLX i… Zakochałem się. Przepadłem – miałem jednak sporo wątpliwości, którymi chciałem się podzielić z kociarzami. Stąd taka grupowa forma tego wpisu, w który nie chciałem już ingerować – aby zapis przygody z Lili był pełny.

 

Kochani kociarze  🙂
Po pierwsze primo dziękuję za przyjęcie do grupy. Po drugie primo (wiem, że secundo, ale wolę primo) przepraszam za długość tej rozprawy, ale może Wy rozwiejecie moje wątpliwości i skierujecie mnie na drogę do kota.  Kontynuuj czytanie

Podziel się!
Opublikowano w Osobiste, Z pamiętnika hodowcy kota... | Tagi , , | Zostaw komentarz